niedziela, 19 października 2014

III Maraton Kampinoski, czyli walka z wydmami

Na koncie mam trzy maratony, ale każdy w mieście, po asfalcie, po płaskim. Takiego w terenie nie przebiegłem jeszcze nigdy. Pierwsza okazja nadarzyła się 18 października, i to w ukochanej Puszczy Kampinoskiej. Atmosfera III Maratonu Kampinoskiego była niepowtarzalna!

Impreza jest zupełnie nieporównywalna do masówek typu Maraton Warszawski. Pierwsza różnica to liczba uczestników. W MW jest ich blisko 10 tys., a w Puszczy niecałe 100. W praktyce wygląda to tak, że tylko przez pierwszy kilometr biegłem z ludźmi, a później byłem już sam na sam z jesienną Puszczą. Jako że start był w sobotę o 9 rano, to przez pierwsze 2 godziny nawet turystów nie było jeszcze na szlaku.

Druga różnica to oczywiście teren – wydmy, korzenie, kałuże, nierówności. Dawało to nieźle w kość, zdecydowanie bardziej męczyło, no i oczywiście spowalniało. A do tego trzeba było cały czas uważać, żeby sobie nic nie skręcić, tak więc podziwianie puszczańskich jesiennych krajobrazów trzeba było sobie dawkować. Mi na szczęście udało się uniknąć poważniejszych kontuzji – skończyło się tylko na bolącym kolanie.

Kolejny wyróżnik to orientacja. Wprawdzie trasa była dość dobrze oznaczona taśmami, no i do tego biegła niemal w całości po znakowanych szlakach, ale jak ktoś nie znał dobrze Puszczy Kampinoskiej, to mógł się zgubić… i z tego, co wiem, takie przypadki zdarzają się co roku. Przed biegiem naprawdę warto więc przestudiować mapkę z trasą.

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem była życzliwa atmosfera na trasie. Jako że zawodników było niewielu, przy wyprzedzaniu można było zamienić ze sobą kilka słów, a do tego dłużej pogadać sobie na mecie. No i do tego kibice. Nie wiedzieć czemu, założyłem, że ich nie będzie. A tu zaskoczenie. Akurat tego samego dnia w Palmirach odbywał się zlot młodzieży, na który pieszo przez Puszczę szły zastępy harcerzy. Biegacze mieli więc z ich strony zapewniony solidny doping, za co im serdecznie dziękuję. Choć nie tylko harcerze kibicowali. W okolicach mety do Puszczy zdążyło już przybyć sporo weekendowych turystów, którzy również intensywnie zagrzewali do biegu.

A na koniec kilka uwag do organizatorów. Po pierwsze, mam pewien niedosyt, który liczy sobie pół kilometra. Tyle brakowało do pełnego maratonu, czyli 42,195 km. Oczywiście w takich warunkach trudno precyzyjnie wyznaczyć trasę o konkretnej długości, ale na przyszłość radziłbym, żeby trasa była ciut dłuższa niż krótsza.

Druga problematyczna sprawa to parking. W maratonie i półmaratonie wzięło udział pół tysiąca osób, z czego większość przyjechała własnym samochodem. To oczywiście sprawiło, że wiele aut zaparkowano niezgodnie z przepisami. Moja sugestia to przenieść start w miejsce, gdzie jest większy parking, np. do Łomianek-Dąbrowy czy Truskawia. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że i tam zapewne nie wszyscy się zmieszczą.

Powyższe uwagi nie zmieniają faktu, że organizację oceniam bardzo wysoko i jeśli tylko będę mieć możliwość, z pewnością wystartuję w Maratonie Kampinoskim również za rok!

środa, 15 października 2014

W sobotę uwaga na biegaczy

W najbliższą sobotę, 18 października, odbędzie się III Maraton Kampinoski. Do wyczerpującego biegu po wydmach i bagnach wystartuje około 100 osób na dystansie 42 km (w tym, nieskromnie mówiąc, ja!) i 400 osób na 21 km.

Osoby zainteresowane bieganiem niech kibicują, albo nawet dopiszą się jeszcze na bieg (chyba są jeszcze wolne miejsca na 42 km). Natomiast ci, którzy do biegania mają awersję, niech omijają trasę maratonu ;). Start o 9:00 z Dziekanowa Leśnego, a w przypadku półmaratonu – o 11:00. Koniec imprezy koło 15:00.

poniedziałek, 13 października 2014

Szyna do Puszczy bardziej realna

Od czasu do czasu piszę tu o różnych pomysłach na dociągnięcie komunikacji szynowej w okolice Puszczy Kampinoskiej. Na razie wszystkie te koncepcje są jednak w bardzo wstępnej fazie, choć dwie z nich powolutku zaczynają nabierać konkretnych kształtów.

Pierwsza dotyczy poprowadzenia czegoś na kształt „wukadki” z Bemowa przez Stare Babice, Zaborów, Leszno i Kampinos do Sochaczewa. Tu, jak już informowałem, opracowywane jest już studium wykonalności, a także rezerwowane są tereny pod inwestycję w planach zagospodarowania przestrzennego. Nowością z tego tygodnia jest artykuł „Gazety Stołecznej”, gdzie czytamy, że projekt kampinoskiej wukadki najprawdopodobniej trafi to kontraktu terytorialnego woj. mazowieckiego, a więc dokumentu, gdzie wymienione są najważniejsze inwestycje przewidziane do realizacji w perspektywie finansowej 2014-20.

Drugi pomysł dotyczy tramwaju z Warszawy do Łomianek – to w zasadzie dwa pomysły, które przedstawiono 9 października. Koncepcja linii przewiduje dwa warianty: korytarzem ul. Warszawskiej do Sadowej oraz korytarzem ul. Kolejowej do Sadowej. Realizacja pierwszego miałaby kosztować ok. 225 mln zł, natomiast drugiego ponad 222 mln zł. Warto nadmienić, że w tym drugim przypadku należałoby wyburzyć 23 budynki.

„W obu wariantach torowisko zostałoby wydzielone na całej długości trasy, a samochody mogłyby wjeżdżać na nie jedynie na skrzyżowaniach. Zakładana długość peronów to ok. 35 metrów (czyli jeden skład tramwaju), niemniej planowane jest pozostawienie rezerwy pozwalającej na ich wydłużenie do ok. 70 metrów. Tramwaje na terenie Łomianek rozwijałyby prędkość do 50 km/h, w niektórych miejscach nawet do 60 km/h. Ciekawostką jest fakt, że w wariancie pierwszym na ul. Warszawskiej jest planowane tzw. zielone torowisko ze względu na mniejszą emisję hałasu.” – czytamy na stronie urzędu miasta. Wg planów Łomianek tramwaj mógłby tu powstać do 2030 roku.

Więcej o tramwaju do Łomianek

poniedziałek, 6 października 2014

Przebudowa 3 maja się rozkręca

Wreszcie. Remont głównej ulicy gminy Izabelin zaczyna się na dobre. W związku z tym już od środy, 8 października, jej spory fragment zostanie wyłączony z ruchu.

Nieczynny będzie odcinek od ulicy Sierakowskiej do Sienkiewicza – dozwolony będzie tam tylko dojazd do posesji. Objazd zostanie poprowadzony ul. Krasińskiego (równoległą). Z komunikatu gminy Izabelin wynika, że prace nie zajmą wiele czasu. Ruch na tym odcinku zostanie przywrócony już od listopada.

Wkrótce powinien także ruszyć remont kolejnego odcinka 3 maja, tj. w Truskawiu, od ul. Parkowej do Bocianiej. Umowa z wykonawcą ma zostać podpisana już w tym tygodniu, a prace powinny się skończyć przed grudniem.

piątek, 26 września 2014

Na Radiowie śmierdzi coraz bardziej

W ostatni czwartek jednym z tematów posiedzenia Rady Warszawy była górka śmieci na Radiowie – śmierdzący problem coraz bardziej trapiący okolicznych mieszkańców. Wprawdzie obrady niczego nie zmieniły, ale padła jedna istotna deklaracja.

Władze Warszawy podtrzymały swoją zapowiedź zamknięcia składowiska śmieci w 2016 roku. Sęk w tym, że to nie w składowisku tkwi problem. Największy smród związany jest bowiem z pobliską kompostownią, a ta może działać także po 2016 roku.

Pod naciskiem okolicznych mieszkańców dyrektor Biura Nadzoru Właścicielskiego Renata Tomusiak zadeklarowała, że działalność kompostowni ma być systematycznie wygaszana. Docelowo ma ona zostać przeniesiona do podwarszawskiej Zielonki. Kiedy zostanie zamknięta? Konkretna deklaracja nie padła. Renata Tomusiak szacuje, że zajmie to od 3 do 5 lat. Problem w tym, że to tylko zapowiedź słowna, która mieszkańców nie przekonuje. Dlatego na 30 września planują oni kolejną demonstrację (więcej na FB Stowarzyszenia "Czyste Radiowo").

Tymczasem zgodnie z przewidywaniami smród z kompostowni jest coraz gorszy. Wszystko dlatego, że po całkowitym wdrożeniu reformy śmieciowej (od sierpnia) trafia tu znacznie więcej odpadów. Ostatnio smród kompostowi wyraźnie odczułem aż przy pętli tramwajowej na Kole! To ponad 6 kilometrów w linii prostej od tej instalacji! Nie powinny więc dziwić szacunki, że problem smrodu z tego miejsca może dotyczyć nawet 200 tys. ludzi.

środa, 24 września 2014

Proszę państwa, oto yomb


Spore zainteresowanie internautów wzbudziła wiadomość sprzed kilku tygodni o planach Kampinoskiego Parku Narodowego, by na wybranych drogach pożarowych (w tym szlakach) ułożyć betonowe płyty yomb. Pomysł generalnie wzbudził dezaprobatę, głównie ze względów estetycznych. A piszę o tym dlatego, że pierwsze płyty yomb są już w Puszczy!

Natknąłem się na nie na żółtym szlaku pomiędzy polaną Opaleń a uroczyskiem Nadłuże (okolice kamienia Ułanów Jazłowieckich), w miejscu, gdzie droga przechodzi przez stosunkowo niewielką wydmę.

Musze przyznać, że ja także miałem obawy co do estetyki takiego rozwiązania. Przynajmniej w tym przypadku okazały się one jednak nieuzasadnione. Płyty przysypano bowiem na tyle grubą warstwą gruntu, że specjalnie nie rzucają się w oczy. Z drugiej strony warstwa ta jest jednak na tyle cienka, że yomb spełnia swoją rolę, czyli pozwala uniknąć grzęźnięcia w piachu.

Jeśli natknęliście się w innych miejscach Puszczy Kampinoskiej na płyty yomb i macie ich zdjęcia oraz przemyślenia z nimi związane, dzielcie się nimi w komentarzach czy na Fejsie.

niedziela, 21 września 2014

O mieście-ogrodzie w Puszczy Kampinoskiej raz jeszcze

Parę miesięcy temu dość ogólnikowo opisałem na blogu plan budowy w okolicach Łomianek-Dąbrowy miasta ogrodu o nazwie Pogórze Leśne. Dzięki uprzejmości jednego z czytelników teraz mogę przedstawić nieco więcej informacji na ten temat – pochodzą one z książki pt. „Dawne Łomianki”.

Pomysł budowy miasta-ogrodu Pogórze Leśne pojawił się w 1928 roku. Chciało go zrealizować pięciu udziałowców,  którzy zawiązali spółkę „Dąbrowa-Miasto Ogród” z kapitałem w wysokości 250 tys. zł. Według planów osiedle miało zajmować 130 ha w okolicach wydmy Łuże (obecnie jest to teren KPN - fot. obok poniżej). Lokalizację wybrano nie przypadkiem. Z jednej strony było to miejsce blisko Warszawy i kolejki Warszawa-Palmiry (obecnie nie ma już po niej śladu), a z drugiej strony teren świetnie nadawał się do zabudowy letniskowej – był dość suchy no i bogaty w zieleń.

Poszczególne parcele miały mieć powierzchnię od 1800 do 5000 m kw. Do tego na osiedlu miały powstać cztery parki (trzy na uboczu i jeden centralny), teren handlowo-usługowy, a nawet stadion. Z rozmachem zaplanowano także sieci ulic – największe arterie miały mieć szerokość aż 22 m. A przecież pamiętajmy, że w tamtych czasach ruch samochodowy był znacznie mniejszy niż dziś.


W 1930 roku miejscowe starostwo wydało zgodę na przeprowadzenie parcelacji, a zarys osiedla pojawił się nawet na urzędowych mapach topograficznych (fot. obok). Dlaczego więc inwestycja się nie powiodła? Powód był błahy – po prostu nie było chętnych. Do 1932 roku udało się sprzedać tylko kilka działek – czytamy w „Dawnych Łomiankach”.

W 1936 roku Zarząd m.st. Warszawy unieważnił plany zagospodarowania dla tego terenu. Co jednak ciekawe, w miejsce miasta-ogrodu zaplanowano ośrodek wypoczynkowo-rekreacyjny dostępny „dla ogółu”. Największą atrakcją miało być jeziorko do uprawiania sportów wodnych. Jego granicą od strony północnej miała być ulica Kampinoska. Oczywiście i te plany nie doszły do skutku.

Temat miast ogrodów z pewnością pojawi się na tym blogu jeszcze nie raz. Jeśli ktoś z Was ma na ten temat więcej ciekawych informacji, proszę o sygnał: p.kampinoska@gmail.com

wtorek, 9 września 2014

Więcej pieniędzy na wykup gruntów

Lasy Państwowe dołożą się do wykupu prywatnych gruntów w Puszczy Kampinoskiej. Stosowną umowę podpisano 3 września. Opiewa ona na blisko 490 tys. zł. Za te pieniądze KPN planuje wykupić jeszcze w tym roku na cele ochrony przyrody 25 ha gruntów i 3 gospodarstwa zabudowane.

W ramach tego przedsięwzięcia dotychczas wykupiono już 89 ha gruntów i 10 gospodarstw, co kosztowało około 10 mln zł. Zabudowania te pod koniec 2013 roku rozebrano, pozostawiając jedynie piwnice, jako istniejące i potencjalne siedliska rzadkich gatunków nietoperzy, oraz wybrane elementy drewniane – stanowiska rzadkich i chronionych gatunków owadów i porostów. W 2013 r. wykonano także koszenia i odkrzaczania na powierzchni ok. 35 ha.

Przedsięwzięcie o pełnej nazwie . „Ochrona gatunków i siedlisk w Kampinoskim Parku Narodowym – obszarze N2000, poprzez wykup i zagospodarowanie gruntów” pierwotnie miało się zakończyć pod koniec zeszłego roku. Ostatecznie przedłużono je o rok.

poniedziałek, 8 września 2014

Powstanie nowa kładka, by nie szkodzić motylom

Kampinoski Park Narodowy zamawia zbudowanie nowej drewnianej kładki o długości 160 metrów, która ma ułatwić poruszanie się po ścieżce edukacyjnej i jednocześnie pozwoli uniknąć niszczenia siedlisk motyli.

Jak wynika z dokumentacji zamówienia, kładka powstanie do końca października br. na polanie w okolicy jeziorka Opaleń – małego stawu, który mija się, idąc czerwonym szlakiem z polany Opaleń w kierunku Lasek. Szczegółowy projekt jej przebiegu można zobaczyć na zdjęciu obok. Tytuł przetargu wskazuje, że celem tej inwestycji jest ochrona siedlisk motyli przed ich wydeptywaniem.