poniedziałek, 10 stycznia 2011

Podtopienia w puszczy coraz bardziej dokuczliwe


Kilka tygodni temu pisałem o interaktywnej mapie podtopień. Później nadeszła fala wezbraniowa, która w tej chwili powolutku opada i zniża się już do poziomu ostrzegawczego (obecnie jest to alarmowy). W obu przypadkach za zagrożone podtopieniami uznawano przede wszystkim tereny wzdłuż Wisły, ewentualnie pasy bagienne położone w zachodniej części Puszczy Kampinoskiej.

Lektura forum internetowego „Kocham Kampinos”  [1] [2] wskazuje jednak, że najciemniej jest pod latarnią. Oto bowiem okazuje się, że mieszkańcy Hornówka, części Izabelina i Truskawia od kilku lat coraz częściej uskarżają się na podtopienia gospodarstw domowych. Zmianę w stosunkach hydrologicznych – szczególnie wczesną wiosną – można zresztą samemu zaobserwować w okolicach Truskawia na szlaku żółtym do Zaborowa Leśnego oraz czarnym do palmirskiego cmentarza. Bywa, że bez wysokich kaloszy nie sposób tamtędy przejść.

Wzrost poziomu wód gruntowych – przypadkiem, a może i nie – zbiegł się z oddaniem do użytku oczyszczalni ścieków „Mokre Łąki” w Truskawiu. Warto przypomnieć, iż wylewa ona oczyszczoną wodę wprost to Kanału Zaborowskiego poprzez sporej (jak na Mazowsze) wielkości jeziorko.

Czy to jest winowajca? Przed powstaniem oczyszczalni ponoć teren badali hydrogeolodzy i nie stwierdzili, że jej budowa zaszkodzi mieszkańcom. A może przyczyna tkwi w wysokich opadach i jednocześnie zarośniętych lub zasypanych kanałach melioracyjnych? Na razie nikt nic nie wie. Jak wynika z postów na forum, gmina Izabelin ma zlecić wykonanie ekspertyzy na ten temat (jeśli znajdzie pieniądze). Później zapewne przyjdzie czas na konkretniejsze (i zdecydowanie droższe) działania, jak np. udrożnianie kanałów melioracyjnych.

Jedna rzecz jest w całej tej sytuacji fascynująca (podtapianych mieszkańców z góry przepraszam za sformułowanie). Władzom KPN-u z punktu widzenia ochrony przyrody cała ta sytuacja jest jak najbardziej na rękę. Oto bowiem Puszcza Kampinoska wraca to swojego stanu pierwotnego, w którym to większość pasa bagiennego była przez cały rok podmokła. Co więcej, władze KPN-u na ścieżkach edukacyjnych same chwalą się, że w ten lub inny sposób zależy im na zatrzymaniu procesu wysychania bagien.

Jedno jest pewne. Ludowe powiedzenie, ze „wilk syty i owca cała” w tej sytuacji raczej nie zostanie użyte.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz