poniedziałek, 8 sierpnia 2011

O podtopieniach w Czosnowie i okolicach w GW


Ulice zamieniają się w rwące potoki, a podwórka, ogrody i piwnice - w bajora. Bez rybackich kaloszy nie można wyjść za próg. Wiecznie namoknięte ściany pokrywa pleśń. W podwarszawskiej gminie Czosnów woda zalewa dziesiątki domów.- Chciałam, żeby moje dzieci wychowywały się w spokoju. Dlatego uciekliśmy od zgiełku stolicy. Nie spodziewałam się jednak, że na wsi przeżyjemy taki koszmar - mówi Jolanta Kubicka, która z mężem i dwoma synkami mieszka w Kaliszkach.
Ulice jak rwące potoki
Gmina Czosnów leży kilka kilometrów za Łomiankami, na obrzeżu Kampinoskiego Parku Narodowego. Niezwykła przyroda, świeże powietrze i spokój przyciągnęły tu wielu zmęczonych miastem warszawiaków. - Przez 20 lat mieliśmy tu raj na ziemi. Teraz mamy wodne piekło - żali się Jerzy Pyzik z sąsiedniej wsi Adamówek. Kilka dni temu, by ratować dom przed kolejnym zalaniem, razem z zięciem wykopali kilkudziesięciometrowy kanał, do którego spłynęła część wody z jego działki....

Reszta artykułu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz