czwartek, 17 stycznia 2013

Łosie w Kampinosie: skarb natury czy szkodniki?


Łoś, fot. Wikipedia, CC by SAKilka dni temu na profilu facebookowym Puszczy Kampinoskiej pewna internautka ze Skandynawii zachwalała walory smakowe łosia, co szybko
spotkało się z oburzeniem reszty internautów. Jak to? Jeść łosia? Przecież to bardzo rzadkie i chronione zwierzę, które jeszcze kilka dekad temu było na
skraju wymarcia! Też tak myślałem, ale artykuł w najnowszej „Polityce” pt. „ŁOŚtrożnie” nieco zmienił mój tok myślenia.

Faktycznie, tuż po II wojnie światowej w Polsce łosie niemal wyginęły. Żyło ich ponoć raptem kilkanaście i to tylko na niewielkim fragmencie bagien biebrzańskich. Szybko objęto je więc ścisłą ochroną i pewnie dlatego są w Polsce traktowane jako pewna osobliwość i rzadkość.

Zupełnie inaczej jest jednak w Skandynawii, gdzie żyje ich aż 650 tys.! A warto pamiętać, że łoś to ogromne zwierzę, które potrzebuje bardzo dużej ilości pokarmu. Na każdego łosia musi więc przypadać przynajmniej kilka kilometrów kwadratowych. Im dalej na północ, tym więcej. No i zaczyna już robić się ciasno. Z tego względu łoś w Skandynawii, jak możemy przeczytać w „Polityce”, często jest traktowany jako szkodnik. Ale co to ma wspólnego z Polską.

Ano, od II wojny światowej minęło już trochę czasu i w tym okresie populacja łosi oraz ich zasięg zacznie się zwiększył. Ponoć jest ich już 10 tys. (inne szacunki mówią nawet o 16 tys.)! Ich rosnąca liczba powoli daje się we znaki, np. większą liczbą wypadków wskutek zderzenia samochodów z tymi zwierzętami. Zresztą nie trzeba wcale szukać tak daleko. Wystarczy zajrzeć do Puszczy Kampinoskiej, gdzie sadzonki drzewek są chronione wysokim płotem… właśnie przez żarłocznymi łosiami (np. w OOŚ „Cyganka”).

Wniosek z artykułu jest taki, że prędzej czy później łosie zaczną być w Polsce problemem, z którym trzeba będzie sobie jakoś poradzić. Jak? Tu nawet Skandynawowie nie mają dobrej odpowiedzi. Oczywiście skrajną metodą jest odstrzał, ale to przecież ostateczność. Oprócz tego jest wiele innych metod, które są znacznie mniej drastyczne. Po szczegóły odsyłam do artykułu w „Polityce”.

A przy okazji ciekawa jest także przyszłość łosi w Puszczy Kampinoskiej. Aktualnie jest ich ponoć 350, czyli dość sporo (poniżej jednego łosia na km kw. parku!). Fakt, że nie mają tutaj naturalnych wrogów (w mogą być nimi tylko albo niedźwiedź, albo wilk), podpowiada, że zapewne będzie ich coraz więcej. Dziwne by to jednak było, jakby park narodowy zaczął walczyć o zmniejszenie populacji zwierzęcia, które jest jego symbolem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz