piątek, 1 marca 2013

Kolejowa Puszcza Kampinoska. Część I. Kolejka leśna


Nie tak dawno pisałem na blogu o planowanej budowie linii kolejowej z warszawskiego Chrzanowa (gdzie będzie koniec II linii metra) do Leszna i dalej do Kampinosu, Żelazowej Woli i Sochaczewa. Być może niektórych z Was ta informacja ucieszyła. Linia kolejowa do Puszczy Kampinoskiej byłaby świetnym środkiem transportu, żeby np. w weekend z rowerem czy nartami biegowymi szybko dojechać do lasu.

Tymczasem teraz – jak wiadomo – w okolicy Puszczy Kampinoskiej próżno szukać stacji kolejowej z regularnymi przewozami pasażerskimi. Ale osoby interesujące się „Kampinosem” wiedzą, że  nie zawsze tak było. A wręcz przeciwnie. Puszcza Kampinoska ongiś była wyjątkowo „kolejowym lasem”. Więcej na ten temat będę pisać w najbliższych tygodniach na blogu, w nowej serii wpisów ilustrowanej zdjęciami i starymi mapami.

Na początek… od początku! Kolej żelazna „wjechała” do Kampinosu wraz z I wojną światową, kiedy tereny Mazowsza zajęte były przez okupantów niemieckich. Jak to na wojnie – wiadomo – potrzeba ogromnych ilości wszelkiego rodzaju surowców. A gdzie je najlepiej pozyskiwać na masową skalę, jak nie w kraju okupowanym, gdzie nie trzeba się liczyć z konsekwencjami rabunkowej eksploatacji.

Tak było i niestety z Puszczą Kampinoską. Zacznijmy od tego, że w miejscowości Piaski Królewskie od 1905 roku działał spory tartak. Jego rozmiary dobrze widać na mapie w skali 1:25 000 z lat 30. Dziś ostała się w jego miejscu już tylko urokliwa polanka. Jak się domyślam, wybuch I wojny światowej spowodował, że trzeba było znacznie zwiększyć jej moce przerobowe. I tu pojawiła się potrzeba wybudowania kolejki wąskotorowej, którą dowożone byłoby drewno do tartaku, a następnie, po przerobieniu, nad Wisłę, skąd byłoby spławiane Wisłą.

Kolejka leśna oznaczona jest czarną linią z bocznymi kreskami, Powiatową Kolej Sochaczewską oznaczono zaś grubszą linią z czarno-białymi kreskami. Tam gdzie się spotykają, znajdował się tartak

Tak oto w 1916 roku rozpoczęto budowę linii kolejowej o rozstawie szyn 600 mm (czyli ponad dwa razy mniejszym niż dla linii normalnotorowych). Według informacji znalezionych w internecie na początku wybudowano tory z tartaku w Piaskach do Zamczyska przez okolice Bielin i Zamościa, a także odgałęzienie dochodzące do Wisły w okolicach dawnego zboru luterańskiego w Secyminie. Jak można wyczytać w przewodniku Lechosława Herza po Puszczy Kampinoskiej, tartaki działały wówczas pełną parą nie tylko w Piaskach, ale i Rybitwie oraz Zamczysku. Już po I wojnie światowej (w 1921 r.) powstała linia do Grochali przez Polesie i Rybitew.

Pozostałości po nasypie kolejowym w okolicy Demboskich Gór

W 1923 roku do Piasek Królewskich doprowadzono tory z Sochaczewa. Więcej o tej linii napiszę w następnej części. Na razie powiem tylko tyle, że miała ona o 15 cm szerszy rozstaw torów, przez co w Piaskach trzeba było zbudować stację przeładunku drewna. Krótko mówiąc, Piaski stały się węzłem kolejowym. Do dziś można tam dostrzec ślady torów.

Końcowy odcinek kolejki leśnej w Grochalach

W 1933 roku sporą część obiektów związanych z tartakiem przeniesiono do Zamczyska. Na pamiątkę tego wydarzenia w Piaskach postawiono nawet figurę z następującą inskrypcją: „Przechodniu, wiedz, że figura postawiona została tu w maju 1927 r. (...) W miejscu tym na obszarze 5 ha były warsztaty mechaniczne, remiza kolejki leśnej, budynki gospodarcze i mieszkalne. Jesienią 1933 r. obiekty przeniesiono do Zamczyska”. Oczywiście w Piaskach tartak działał nadal. Sieć kolejową w tym okresie dobrze oddaje mapa 1:300 000 z lat 30.


Eksploatacja Puszczy Kampinoskiej jeszcze bardziej nasiliła się podczas drugiej wojny światowej, gdy tereny te były okupowane przez wojska hitlerowskie. O skali wycinki niech świadczy cytat z przewodnika L. Herza:
„W 1944 roku całe kilometry dróg >>brukowano<< wycinanymi w Puszczy drzewami. Drogę z Borzęcina do Truskawia wyłożono kilkudziesięcioletnimi sosnami, pień przy pniu”.
W trakcie powstania warszawskiego wywiad Armii Krajowej dowiedział się, że Niemcy planują budowę trzech drewnianych przepraw przez Wisłę, które miały pomóc ewakuować wojska przed nadciągającymi Sowietami. Drewno na budowę było przygotowywane właśnie w Piaskach. Żołnierze AK zdecydowali się pokrzyżować plany okupantowi i zaatakowali tartak w nocy z 6 na 7 września. W starciu poległo 30 Niemców i tylko jeden Polak. Tartak został zdemolowany, co spowodowało znacznie zmniejszenie ruchu na kolejce leśnej.

W 1945 roku stan kolejki leśnej stanowiły: 2 parowozy, 3 lokomotywki spalinowe i 28 wózków kłonicowych. W tym samym roku odbudowano także tartak w Piaskach, ale zlokalizowano go około 700 metrów obok. Po II wojnie światowej działalność kampinoskich tartaków była jednak stopniowo wygaszana. 

Koniec kolejki leśnej nastał wraz z początkiem Kampinoskiego Parku Narodowego, czyli w 1959 roku. Rozpoczęto wówczas rozbieranie jej torów. W konsekwencji zamykano także tartaki. Ten w Piaskach zakończył działalność w latach 60. W 1972 r. przekazano pobliski budynek stacyjny KPN-owi.

A w kolejnej części napiszę o Powiatowej Kolei Sochaczewskiej…

Materiały źródłowe:
1) Lechosław Herz, Puszcza Kampinoska – przewodnik, wyd. Rewasz;
2) „Stalowe Szlaki” 1/2/3/1992 – artykuły Michała Zajferta i Macieja Kozłowskiego o kolejkach leśnych w Polsce po wojnie (za Forum WarszawskiejMagistrali Hutniczej);
3) Bogdan Pokropiński, „Powiatowa Kolej Sochaczewska” (za ForumWarszawskiej Magistrali Hutniczej).
4) Mapy: MapyWIG.org

6 komentarzy:

  1. W 1957 albo 58 wybraliśmy się całą klasą na wycieczkę do puszczy kampinowskiej do tartaku.Tartak był wtedy jak najbardziej na chodzie i praca wrzała.Oddelegowany pracownik pokazywał prace maszyny parowej z szcególnym uwzględnieniem mechanizmu regulującego obroty maszyny.Pokazywał też szkodniki odłupując kore z drzewa leżącego na placu.W tartaku panował nieopisany hałas.I na ile pamiętam pracownicy znosili deski i obcinali je na wymiar.Wydała mi się ta praca bardzo jednostajna i monotonna.Jeden donosił o odnosił deski a drugi obcinał na wymiar i wynosił obrzynki.Nic tam więcej nie robili tylko cieli te deski i układali.No i chyba kierownik oprowadzał i podpiepszał pracowników a oni się go pytali chyba tylko poto żeby podkreślić jaki to on mędry.W drodze do tartaku kolega Wojtek N. grał na bębenku ale spotkany po drodze rowerzysta powiedział że gra jak d... i pokazał mu jak trzeba grać i to nas zaciekawiło na chwile.Potem kolega W dalej uderzał jedną pałeczką raz a drugą dwa razy.W drodze powrotnej kolega W przestał grać i oddał bębenek komuś kto miał więcej sił i wszystkim nogi wchodziły w d... .Niewiele pomogły przystanki i posilanie się.Ostatkiem sił dowlekliśmy się do szkoły a potem każdy odpełzł do domu.Jednak dobrze wspominam szkołę i nawet trochę pamiętam wierszyk o stolarzu Wiśnieskim co to rąbał ,przycinał, strugał sposobił, kleił i zbijał ,wreszcie stół zrobił.I ile to trzeba było mozołu dla sporządzenia jednego stołu.Do dziś mnie nogi bolą jak sobie przypomnę tą wycieczkę i tego stolarza.I pani mnie sie podobała.

    OdpowiedzUsuń
  2. W 1957 albo 58 wybraliśmy się całą klasą na wycieczkę do puszczy kampinowskiej do tartaku.Tartak był wtedy jak najbardziej na chodzie i praca wrzała.Oddelegowany pracownik pokazywał prace maszyny parowej z szcególnym uwzględnieniem mechanizmu regulującego obroty maszyny.Pokazywał też szkodniki odłupując kore z drzewa leżącego na placu.W tartaku panował nieopisany hałas.I na ile pamiętam pracownicy znosili deski i obcinali je na wymiar.Wydała mi się ta praca bardzo jednostajna i monotonna.Jeden donosił o odnosił deski a drugi obcinał na wymiar i wynosił obrzynki.Nic tam więcej nie robili tylko cieli te deski i układali.No i chyba kierownik oprowadzał i podpiepszał pracowników a oni się go pytali chyba tylko poto żeby podkreślić jaki to on mędry.W drodze do tartaku kolega Wojtek N. grał na bębenku ale spotkany po drodze rowerzysta powiedział że gra jak d... i pokazał mu jak trzeba grać i to nas zaciekawiło na chwile.Potem kolega W dalej uderzał jedną pałeczką raz a drugą dwa razy.W drodze powrotnej kolega W przestał grać i oddał bębenek komuś kto miał więcej sił i wszystkim nogi wchodziły w d... .Niewiele pomogły przystanki i posilanie się.Ostatkiem sił dowlekliśmy się do szkoły a potem każdy odpełzł do domu.Jednak dobrze wspominam szkołę i nawet trochę pamiętam wierszyk o stolarzu Wiśnieskim co to rąbał ,przycinał, strugał sposobił, kleił i zbijał ,wreszcie stół zrobił.I ile to trzeba było mozołu dla sporządzenia jednego stołu.Do dziś mnie nogi bolą jak sobie przypomnę tą wycieczkę i tego stolarza.I pani mnie sie podobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszsz... o kolejce z Sochaczewa do Piask (Piasek? Piasków? - właśnie, jak jest poprawnie...?) to, oczywiście, wiedziałem, zresztą tory nadal są w wielu miejscach widoczne. Ale że było tych linii aż tyle, tyle - to mnie zaciekawiło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Komentarz do zdjęcia powyżej: nie tyle nasyp co wykop,tory kolejki były na dole poniżej wydmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasyp też jest (fotografujący stoi do niego tyłem)

      Usuń
  5. Fajny blog, fajny wpis. Ostatnio podczas wycieczki rowerowej po puszczy natknąłem się na stare tory w środku lasu i zaciekawił mnie ten temat, tak trafiłem na tego bloga. Ciekawy także komentarz pana odwiedzającego tartak. :) Będę tu zaglądał. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń