wtorek, 22 października 2013

Dyskusji o sejmowym wystąpieniu ciąg dalszy

Na początku było sejmowe wystąpienie o (nie)zrównoważonym rozwoju w Kampinoskim Parku Narodowym, później pozwoliłem sobie na łamach tego bloga skrytykować część z wygłoszonych w nim opinii. Teraz auto wystąpienia przesyła mi swoją odpowiedź na moją krytykę, co zamieszczam poniżej.

Na razie napiszę tylko tyle, że cieszę się, że tym razem opinie są bardziej stonowane i merytoryczne. Co nie zmienia faktu, że nie wszystkie wyjaśnienia mnie przekonują. Ale o tym szerzej za kilka dni. Na razie zapraszam do zapoznania się z listem i jak zwykle komentowania.

Kaliszki_02Przede wszystkim dziękuję, że udostępnił nam Pan łamy poczytnego bloga. Absolutnie nie uzurpujemy sobie prawa do nieomylności w ocenie sytuacji, którą opisaliśmy w wystąpieniu sejmowym, tym bardziej, że nie mamy dostępu do wszystkich niezbędnych informacji. Niemniej jednak jako mieszkańcy Puszczy i otuliny, od kilkudziesięciu lat tutaj żyjący widzimy niekorzystne zmiany zachodzące w Kampinoskim Parku Narodowym i otulinie.
Myślę, że byłoby bardzo właściwe, gdybyśmy mogli potraktować pański blog jako miejsce wymiany poglądów na przedstawiony temat. Może razem znajdziemy rozwiązanie zgodne z duchem "zrównoważonego rozwoju". Pozwolę sobie, w miarę krótko, odnieść się do Pana komentarza, pozostając z pełnym szacunkiem dla Pana poglądów.
Po pierwsze nie krytykujemy polityki Kampinoskiego Parku Narodowego wobec nas, mieszkańców - tylko politykę dyrekcji KPN względem Kampinoskiego Parku Narodowego. To co dotyczy nas, mieszkańców jest tylko jednym ze skutków całości działań dyrekcji KPN. My jesteśmy cząstką niszczonego przez dyrekcję KPN środowiska. 
Wystąpienie w Sejmie było emocjonalne, bo trudno jest spokojnie patrzeć na zniszczenia, które dokonywane są w KPN i otulinie. Też uważamy, że całokształtem spraw przez nas poruszonych powinien zająć się wymiar sprawiedliwości.
Kaliszki_06
Odnośnie funduszy unijnych; poprzez organizację REC mają być one użyte przy renaturyzacji (czyli odtworzeniu bagien). Protestowaliśmy zresztą przeciwko temu bezpośrednio do Komisji Europejskiej. W skrócie, ma być realizowany program, bez przeanalizowania skutków jego wprowadzenia (dla Puszczy i dla mieszkańców). Przy czym podstawowy problem tkwi w tym, że założono, że woda zatrzyma się w określonych granicach, bez uwzględniania wysokości terenu i poziomu lustra wód gruntowych. W razie potrzeby możemy udostępnić mapy obszarów przeznaczonych do zalania. Według nich znaczna część lasów i wiele wiosek z gminy Czosnów znalazłoby się pod wodą. 
Sprawa kolejna - oczywiście instytucja nazywa się Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, co nie zmienia faktu, że program renaturyzacji nie został poddany jego ocenie.
Następna sprawa: bobry zostały sztucznie wprowadzone na nasz teren. Nie było ich ponad 150 lat. Gdy były, miały naturalnych wrogów - wilki, które regulowały ich populację. Obecnie z uwagi na zagęszczenie, bobry podnoszą poziom wód w miejscach zawsze suchych i zalewają je, aby budować bezpieczne żeremia (to znaczy z wejściem pod wodą).
Kaliszki_04Następna sprawa: ryby z Mokrych Łąk. Zalania łąk w 2011 roku i związane z tym gnicie roślin spowodowały, że na przykład w rzecze Łasicy (główny ciek KPN) wyginęły wszystkie ryby karpiowate, najbardziej odporne ze wszystkich gatunków na brak tlenu (proszę zajrzeć do dokumentacji Sanepid’u) To, że w Mokrych Łąkach są łapane karpie czy szczupaki nie znaczy, że są one zdrowe. Po zjedzeniu jednorazowo większej dawki fosforu nie umiera się.
Według dostępnych nam informacji rozbudowa oczyszczalni nie była wspierana środkami unijnymi. Natomiast o jakości wody odprowadzanej do KPN najłatwiej jest się przekonać oglądając zmianę flory w Łasicy, Po zasileniu jej przez wody z oczyszczalni, zawierającymi nadmierne ilości związków azotu i fosforu - robi się podwodna puszcza amazońska.
Jeśli chodzi o stary w drzewostanie, zapraszamy chociażby do leśnictwa Kaliszki, gdzie są miejsca, że z promila (wyliczonego przez Pana) robi się 80% na hektarze. Chętnie pokażemy też Panu wiele innych podobnych miejsc. 
Przykład Białowieży jest też chybiony. Drzewa w naszej Puszczy padły w wyniku działalności (lub zaniechań) dyrekcji KPN. Natomiast są wycinane z Obszaru Ochrony Ścisłej Kaliszki. Zdjęcie były pokazywane na Pana blogu. 
Natomiast jeśli chodzi o wycinkę na skalę przemysłową, też zapraszamy na wycieczkę (zdjęcia można zobaczyć na www.ekoforum.eu). [zdjęcia załączyłem do tego wpisu - przyp. JK]

Co do podtopień wywołanych niespotykanymi opadami latem 2011 roku, to prawda jest taka, że na przełomie czerwca i lipca 2007 roku opady były o ponad 50% większe, natomiast ich skutków nie było już widać po tygodniu – woda cofnęła się, bo dzięki regularnemu czyszczeniu Łasicy i kanału Ł9 poziom lustra wód gruntowych był niższy o ponad metr od obecnego i woda po prostu wsiąkła w grunt i spłynęła do Bzury. Natomiast opady z 2011 roku, w niektórych miejscach zatapiały Puszczę przez półtora roku, powodując wyschnięcie dziesiątek tysięcy drzew i zamianę Puszczy w bagna.
Cofnięcie podstopień na przełomie maja i czerwca 2012 roku nastąpiło dzięki pracy kilkuset osób, głownie mieszkańców gminy Czosnów i Leoncin i strażaków OSP, przy oczyszczaniu rzeki Łasicy i kanału Ł9. I nie dotyczyło to tylko rozbiórki tam bobrowych. Dodam, że na rozbiórkę tam bobrowych wyraziła zgodę Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, potwierdzając tym samym naszą diagnozę źródła problemów!
Następna sprawa: Łosie jak wiadomo, żyją na bagnach (potrafią nawet nurkować na 5 metrów szukając pożywienia), więc jest to chybiony argument. Saren jest jak na lekarstwo (mamy zdjęcia saren utopionych w bagnach), zajęcy prawie nie ma.
Piskorzy po prostu nie ma. Wspomina Pan rok 2008, a problem nasilił się od 2011 roku. Piskorze występowały na terenach bagiennych w sąsiedztwie cieków wodnych. Gdy tereny te zostały zalane ponad metrową warstwą wody, chronione piskorze wyginęły. Tak jak mówiliśmy w kałużach na podmokłych łąkach pojawiła się natomiast wysoce inwazyjna trawianka, żywiąca się ikrą rodzimych gatunków ryb, grożąc ich całkowitemu wyginięciu. (Mamy w tej sprawie zdjęcia i zeznania świadków.) 
Kolejna sprawa mostki. Odsyłam Pana do komunikatu czerwcowego dyrekcji KPN – nie mogli prowadzić statutowej działalności – edukacji, z powodu „podtopień ścieżek ekologicznych spowodowanych roztopami” (w czerwcu!). Argument z Biebrzą – chybiony. Mówimy o Puszczy Kampinoskiej, „Zielonych Płucach” Warszawy, a nie o bagnach biebrzańskich, chyba że chce Pan, żeby krajobraz wokół Warszawy, był jak nad Biebrzą?! (też ładnie!).
Nie jest też prawdą, że ludzie budują się na bagnach. Jest to po prostu bzdura. Ludzie budują się od kilkudziesięciu lat w suchych miejscach, na średnio zagęszczonych piaskach (takie są ekspertyzy geologiczne). To podnoszenie poziomu lustra wód gruntowych przez dyrekcję KPN spowodowało, że posesje znalazły się pod wodą!
Co do prawa własności i cen wykupu. To komunistyczne władze PRL arbitralnie, bez konsultacji z mieszkańcami wyznaczyły granice parku narodowego. Granice te mówią o granicach szczególnej ochrony przyrody a nie prawie własności, które nie jest szanowane zgodnie z Konstytucją. O cenach ziemi natomiast nie decyduje Sejm, tylko wyceny rzeczoznawców, które są niskie, bo na ziemi nie ma możliwości zabudowy. Błędne koło. Są to kpiny w żywe oczy z mieszkańców i z ich prawa do własności.
Tekstu „willi z basenem” nie rozumiem. Nie znam nikogo, kto miałby willę z basenem w okolicach KPN. Chcemy mieszkać przyzwoicie, w kontakcie z przyrodą, a nie zalewani przez dyrekcję KPN z powodu programu renaturyzacji bagien.(Być może program ten jest przykrywką dla niezgodnej z prawem działalności oczyszczalni Mokre Łąki?)

Następny tekst: „tępienie bobrów”. Kolejne nieporozumienie – rozbiórka tam bobrowych na rzece Łasica i kanale Ł9, nie ma nic wspólnego z „tępieniem bobrów”, trudno mi się nawet domyślać o co Panu chodzi? Utrzymywanie cieków melioracyjnych w parametrach projektowych nakazuje KPN-owi tzw. prawo wodne. Przepustowość rzek i kanałów można zapewnić pomimo tam bobrowych, ekologicznymi metodami, trzeba tylko chcieć. Można też na przykład „odsunąć” pożywienie i budulec na około 20 metrów i nie będzie problemu tam. Tak jak napisałem wcześniej, bobrów nie było na terenie Puszczy 150 lat. Introdukowano je na początku lat 80-tych ubiegłego wieku (3 sztuki w okolicach Zaborowa – dzisiaj są ich setki). 
Problem tkwi w tym, ze dyrekcja KPN poprzez swoje działania (i zaniechania) doprowadziła do sytuacji, ze nie ma możliwości odprowadzenia wody z terenu Puszczy gdy jest taka potrzeba (chociażby nawalne deszcze) co powoduje umieranie lasu. Gdyby wykonywała swoje prawem nakazane obowiązki, i nie realizowała projektów bez przeanalizowania ich skutków, to była by w stanie zachować substancję leśną, jak i bagna, jednocześnie nie podtapiając mieszkańców.
Jest pole do kompromisu. Wynosi ono ponad 1metr poziomu lustra wód gruntowych. 

z poważaniem,
Artur Sacharuk

9 komentarzy:

  1. Szanowny panie Sacharuk.Dyskusja z panem królikowskim to tak jak z panem wałensom.Po prostu należy do sitwy i jak może prezentuje jej interesy bo o ile mi wiadomo sam mieszka gdzieś koło dyrekcji i uważa że puszcza kampinowska to tam wokól dyrekcji się rozciąga a reszta to folwark dyrektora.Postępują zresztą podobnie jak inni namiestnicy i mają w dup..e intresy polaków.Polska według nich to ma spełniać kryteria takie jak GG za hitlera.Czyli tania siła robocza, zagłębie sórowcowe i edukacja na poziomie podpis i matematyka działania na liczbach do 100.Tak wygląda cała dzisiejsza gospodarka.Oczywiście na razie dopuszcza się większe swobody dla psów naganiaczy ale dylko do czasu zgnojenia ludności tubylczej , podobnie jak to było praktykowane w getcie warszawskim.Pewnie że potem to pan królikowski będzie z konieczności bojownikiem powstańczym podobnie jak naiwni policjanci żydowscy i będzie pisał książki jak to walczył z najeźdźcą.Tak że szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jeszcze dodam że gdyby poprawiacze przyrody mieli poważne zamiary to najpierw należało by ustalić optymalny poziom wód gruntowych a potem wybudować odpowiednie tamy na głównych kanałach odwadniającvych puszcze i utrzymywać ten stan w normie.Natomiasy ględzenie o pustynnienu ziemi jest tylko ględzeniem i jeśli by im pozwolić to zaleli by całą polskę żeby przeciwdziałać zjawisku pustynnienia.Mam tu pod nosem przykład działalności ekologów gdzie już dawno nie zostało śladu z sadzawki która była przyczyną rozebrania domu w odległości 3Xwiększej od sadzawki niż obecne zabudowania bo oczywiście sitwa ekologiczna nie dostała w łape tyle ile chciała.No i oczywiście mieli badania jakie to okazy płazów i ryb i ptaków korzystają z tej sadzawki.Broń nas Panie Boże przed zarazą ekologów i innych zdrajców.Jak na razie to Rosja dobrze sobie radzi z przestępcami ekologicznymi i niech ich więzi w łagrach bo szczerze sobie na to zasługują.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że pojawiają się nowe głosy w dyskusji, jednakże proponowałabym nikogo nie obrażać, zachować kulturalny ton...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe jak ludzie radzili sobie w puszczy przed zbudowaniem kanałów melioracyjnych,tudzież wałów przeciwpowodziowych nad wisłą?A zaludnienie było nawet większe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niszczenie przyrody przez KPN - akurat znam bardzo dobrzę Puszczę Kampinoską i mogę stwierdzić że nic takiego nie zachodzi, wręcz przeciwnie, drzewostany są coraz starsze, utrzymuje się łąki, wzrasta lesistość,.Wszelkie zagrożenia dla przyrody pochodzą z zewnątrz. Największym zagrożeniem dla Puszczy jest przerwanie ciągłości korytarzy ekologicznych i uczynienie z Puszczy odizolowanej wyspy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ponieważ sytuacja jest patowa należałoby sprawić by w jakiś szybki sposób odprowadzać wodę do Łasicy z tereny gminy Czosnów, pompy , budowa stawów. W najlepszym przypadku należałoby wykupić odpowiednie działki za satysfakconującą cenę dla mieszkańców wraz z odszkodowaniem przez KPN, ale ze względu na gęstość zabudowy i skalę przdsięwzięcia jest to chyba niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz to pasożyty urzędasy powinni płacić tym których zalało odszkodowanie za wydanie pozwolenia na budowę na terenach zalewowych lub uczestniczyć w pracach odwadniających za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  8. W ostatnich latach poziom wód gruntowych ogólnie w Polsce rośnie - i już. Rośnie w Lasach Wawerskich, gdzie nikt bobrów nie osiedlił, żeby budowały tamy. A mimo to Czarny Staw niedaleko CZD w Międzylesiu, do niedawna zwykle suchy - od 2011 roku jest wypełniony wodą niemal bez przerwy. Coraz bardziej podmokłe są szlaki w Lasach Młochowskich, choć tam nie tylko nie ma bobrów, ale nawet udrożniono i zbuodwano od nowa wiele rowów melioracyjnych. Taki okres. Za kilka lat to się odwróci, przyjdzie znowu susza, mieszkańcy otuliny bedą psioczyć, że im iglaki schną,a władze KPN nic nie robią, żeby przeciwdziałać zamieraniu olszyn...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak patrze na te zdjecia i zastanawiam się czy to naprawde było w rezerwacie kaliszki czy może 3 metry dalej.Bo jak na ten rezerwat to za cienkie te kłody,tam są przestoje sosny mające ponad 150lat.A swoją drogą mogliby powiększyc ten rezerwat, bo jest tam więcej takich starodrzewi.Ale to już pewnie nie za tego dyrektora...

    OdpowiedzUsuń