niedziela, 16 lutego 2014

Mieszkańcy otuliny o liście KPN

Artur Sacharuk, autor sejmowego wystąpienia, w którym zarzucił Dyrekcji Kampinoskiego Parku Narodowego szkodzenie przyrodzie i okolicznym mieszkańcom, odpowiada na argumenty KPN-u. Czytelników proszę o wybaczenie, że znów wyszedł tak długi post. Wkrótce pokuszę się o KRÓTKIE i ZWIĘZŁE podsumowanie całej tej dyskusji.

PS. Skróty, śródtytuły, pogrubienia pochodzą ode mnie (pełen tekst dostępny w komentarzach TU)

 
Nie wierzę takim obrońcom przyrody, u których miłość do przyrody przeniknięta jest nienawiścią do człowieka

Prezentowane poglądy odnośnie działań KPN są odzwierciedleniem poglądów Stowarzyszenia Mieszkańców Otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego, Stowarzyszenia Sąsiedzkiego z Brzozówki i Stowarzyszenia Inicjatywa dla Przyszłości z Sowiej Woli Folwarcznej, ale przede wszystkim prezentują poglądy mieszkańców gminy Czosnów i Leoncin.

O czyszczeniu kanałów

Stanowisko mieszkańców jest jednoznaczne: podtopienia są spowodowane niekonserwowaniem Łasicy i kanału Ł9, oraz budowanymi na nich tamami bobrów i wynikającym z tego faktu podniesieniem poziomu wód gruntowych – i takie stanowisko od lat prezentujemy. Oczywistą sprawą jest, że gdyby nie było opadów, to nie byłoby podtopień. Przeraża nas jednak fakt, że pomimo bardzo suchego roku 2013, poziom wód gruntowych jest dramatycznie wysoki – to z powodu braku drożności Łasicy i Ł9. Fakt, że doszło do powodzi z powodu fatalnego stanu Łasicy i kanału Ł9 został również potwierdzony przez wielostronną komisję z udziałem m. in. REC Polska i WZMiUW.
Dyrektor stwierdza, że żadne kontrole nie wykryły nieprawidłowości działań KPN w tej sprawie
Bardzo prosimy o upublicznienie wyników kontroli resortowych i NIK, na które powołuje się dyrektor! Jaki był przedmiot tych kontroli? Jesteśmy przekonani, że dyrektor KPN próbuje być sędzią we własnej sprawie, a kontrole nie dotyczyły problemów, z którymi w wyniku działań dyrektora KPN muszą zmagać się mieszkańcy.


Nie jest prawdą, że KPN nie jest zobowiązany ustawą „Prawo wodne” do konserwacji kanałów w jego granicach. Park narodowy ma obowiązek konserwacji kanałów, nie ma obowiązku konserwacji jazów, dokumentacji kanałów nie przejął, co jest niezgodne z prawem – powinien przejąć – złamał ustawę Prawo Wodne. Na mocy ustawy Prawo Wodne z 18 lipca 2001 prawa właścicielskie wykonuje dyrektor parku narodowego w stosunku do wód znajdujących się na terenie parku.
Nie jest prawdą, że konserwacja kanałów na terenie parku narodowego należy do Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Natomiast dyrektor KPN jest odpowiedzialny za przeciąganie rozstrzygnięcia tzw. „sporu kompetencyjnego”, w tej sprawie, gdyż nie przestrzegając zapisów prawa administracyjnego nadał ponowny obieg pism, a według prawa powinien sprawę skierować do sądu administracyjnego.
Dla nas bardzo ważne jest stwierdzenie dyrektora: „KPN nie przeciwstawia się konserwacji i utrzymaniu w parametrach projektowych głównych kanałów melioracyjnych” (cytat). Niestety są to tylko puste deklaracje. Rzeczywistość wygląda przeciwnie. Wystarczy przypomnieć sytuację z grudnia ubiegłego roku dotyczącą kanału Ł9, kiedy w połowie prac wstrzymano czyszczenie kanału, nie próbując znaleźć kompromisowego rozwiązania.
Oprócz łamania ustawy Prawo Wodne dyrektor KPN złamał wielokrotnie ustawę o ochronie przyrody, naruszając stosunki wodne w KPN. Przykładem jest nie tylko podniesienie poziomu wód gruntowych spowodowane niekonserwowaniem kanału Ł9 i Łasicy, ale przede wszystkim zgoda na wpuszczanie do KPN ścieków z oczyszczalni Mokre Łąki. Dyrektor KPN powinien w myśl ustawy chronić przyrodę, a nie robić z Parku Narodowego zakład doświadczalny, w którym eksperymentuje się z poziomem wód gruntowych i wpuszczaniem ścieków.


O bobrach
Bobry zostały w sposób sztuczny, po 150 latach nieobecności, w sytuacji, gdy nie mają naturalnych wrogów – wilków i niedźwiedzi, sprowadzone na nasz teren na początku lat 80-tych przez Instytut Ekologii PAN w Dziekanowie Leśnym. Dyrektor KPN w żadnym wypadku nie powinien dać zgody na ten eksperyment, gdyż nie zostały przeanalizowane jego skutki dla ochrony przyrody.
Skutki działań bobrów wykraczają poza teren parku – woda nie zna granic administracyjnych. Trybunał Konstytucyjny w ubiegłym roku orzekł, że bóbr nie rozróżnia w czyim mieniu robi szkodę i ten artykuł Ustawy o Ochronie Przyrody uznał za niekonstytucyjny – odszkodowania należą się wszystkim, faktu tego nie uwzględnia dyrektor KPN.
Dyrektor KPN stawia pytanie: „Należy sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie te zwierzęta powinny spokojnie bytować, jeżeli nie na obszarze Parku?” (cytat). A może nie powinno ich tu być, skoro w sposób naturalny wyginęły – to jest jak zabawa w Pana Boga, mamuty też tu kiedyś były, może myśląc analogiczne, warto je klonować i wprowadzić na nasz teren?  


Mokre Łąki
Dyrektor KPN pisze: „Kuriozalne jest stwierdzenie autora, iż oczyszczalnia ścieków „Mokre Łąki” w Truskawiu, w Gm. Izabelin, została wykonana bez sporządzenia opracowania oddziaływania na środowisko, operatu wodno-prawnego, itp.”(cytat). Uważam, że kuriozalny jest fakt, że dyrektor parku narodowego zgodził się na uciążliwą inwestycję, która z natury rzeczy, w wyniku choćby awarii może zniszczyć znaczną część parku narodowego. Zgoda na oczyszczalnię świadczy fatalnie o dyrektorze KPN i jest ewidentnym przykładem złamania ustawy o ochronie przyrody, zabraniającej lokowania uciążliwych inwestycji w otulinie parku i zmieniania stosunków wodnych.
Następnie dyrektor stwierdza: „Wykonano dla tej inwestycji wszystkie wymagane prawem opracowania i uzyskano stosowne uzgodnienia. Oczyszczalnia jest monitorowana na bieżąco przez odpowiednie służby państwowe, a wyniki badań potwierdzają jej wysoką sprawność techniczną i stopień oczyszczania wyższy od przewidzianych w ustawie, zgodnej z oczekiwaniami i warunkami narzuconymi przez Dyrekcję KPN.” (cytat). 

Niestety i w tym przypadku dyrektor KPN jest w błędzie. Mamy wiarygodne informacje (które możemy udostępnić odpowiednim służbom) na temat poprawiania chemią stanu ścieków dla potrzeb kontroli sanepidu. Dyrektor próbuje udowodnić, że przepływy generowane przez oczyszczalnię są niewielkie. Ale przede wszystkim, dyrektor nie miał prawa wydać zgody na inwestycję, w wyniku której zmieniają się stosunki wodne w Parku. Poza tym, w tym przypadku nie chodzi o przepływy, a o czystość wypuszczanych ścieków i bujną, nawożoną ściekami roślinność, która blokuje odpływ wody! II klasa czystości ścieków, na co powołuje się dyrektor, oznacza obecność w wodzie soli i chlorków wywierających niekorzystny wpływ na środowisko. Poziom wody zbiornika Mokre Łąki jest regularnie przekraczany o około 80 cm powyżej stanu projektowego. Powoduje to przesiąkanie grobli i zalewanie Truskawia, a w następnej kolejności terenów, po których płynie Wilcza Struga, dająca początek Łasicy. Natomiast podniesiony poziom Łasicy uniemożliwia spływ wód opadowych z terenów Kaliszek i Adamówka do Łasicy, a przede wszystkim powoduje, z powodu utrudnionego m. in. przez bobry spływu, ale także zamulenia dna (rumowisko 50-60 cm) podnoszenie poziomu wód gruntowych w okolicy, przy czym dotyczy to wszystkich wiosek lezących wzdłuż Łasicy, lub dla których Łasica jest zlewnią: Palmiry, Kaliszki, Adamówek, Janówek, Truskawka, Łosia Wólka, Augustówek, Brzozówka, Aleksandrów.
Następnie: „Te zwiększone parametry oczyszczania wynikają z występujących na obszarze KPN siedlisk i gleb, z natury niewymagających dodatkowych dawek biogenów zawartych w wodach pościekowych.” (cytat) To jest jakiś pseudonaukowy bełkot – nikt nie ma prawa wpuszczania ścieków do parku narodowego.


Dyrektor KPN pisze też, że: „Informacja, iż gmina Izabelin nie skorzystała z pieniędzy unijnych przy rozbudowie tej oczyszczalni jest nieprawdziwa, kwota dofinansowania wyniosła ok. 15,175 mln zł (strona Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju).” (cytat) Problem tkwi w tym, że środki te nie pochodziły z programu infrastruktura i środowisko, co wiązałoby się ze szczegółowymi analizami oddziaływań na środowisko, których inwestor i park chcieli uniknąć.

Flora i fauna

Dyrektor KPN, pisząc o badaniach fauny i flory, znowu próbuje być sędzią we własnej sprawie. A może powołałby niezależną komisję dendrologów do oceny podtopionego drzewostanu w Puszczy? Czekamy też na upublicznienie zweryfikowanej prze niezależną komisję informacji, ile dziesiątek tysięcy drzew stracił park narodowy w wyniku podniesienia poziomu wód (w razie potrzeby dysponujemy zdjęciami, przedstawiającymi tę sytuację).
Następnie mamy wypowiedź dyrektora: „Tworzone są plany działań, ale dotychczas w ramach tych projektów nie wbito nawet przysłowiowej „łopaty w ziemię”. (cytat) Uważam, że stało się tak dzięki naszym działaniom: mieszkańców i stowarzyszeń!


O turystach
Kolejna sprawa: „Zabawna jest interpretacja komunikatu ze strony internetowej Parku, iż „w związku z licznymi podtopieniami szlaków turystycznych mogą wystąpić utrudnienia w poruszaniu się po nich. Była to jedynie sugestia dla zmiany trasy wycieczki lub zaopatrzenia się w inne obuwie (kalosze)” (cytat). Fakt jest taki, że nawet w kaloszach nie było możliwe przejście po większości szlaków. Dla umożliwienia przejścia szlaków w ostatnich trzech wybudowano kilkadziesiąt kładek, które wcześniej nie były potrzebne. Szlak z Truskawia jest notorycznie zalany pomimo suszy.
Kolejny cytat z polemiki dyrektora KPN: „W podsumowaniu referatu p. Sacharuk pisze: „W przypadku KPN i otuliny KPN nie ma mowy o zrównoważonym rozwoju. Niszczona jest przyroda. Niszczony jest dobytek i zdrowie mieszkańców”. Podsumowanie to jest zdaniem Parku kontrowersyjne. W roku 2000 obszar Parku i tereny otuliny KPN zostały uznane przez społeczność międzynarodową za Rezerwat Biosfery M&B „Puszcza Kampinoska”(cytat) Problem w tym, że mówimy o okresie od 2010 roku, aczkolwiek sytuacja zaczęła się pogarszać od 2001 roku, po zmianie prawa wodnego. W okresie od 1945 roku do 2010 nie było problemu podtopień.
W polemice dyrektora czytamy również: „Aspekty przyrodnicze, ekofizjograficzne są marginalizowane, a postępowanie Parku, aby prawa wszystkich stron (w tym również prawo ochrony przyrody), przy wydawaniu decyzji budowlanych były respektowane, są odbierane jako zamach na podstawowe prawa własności.” (cytat) Nikt nie pytał mieszkańców Czosnowa o następstwa celowego podnoszenia poziomu wód gruntowych - może popełniliśmy wykroczenie, że tutaj zamieszkaliśmy, a lokalizację na zabudowę otrzymaliśmy w wielce podejrzanych okolicznościach?


O prawie własności
Teraz muszę zacytować dłuższą wypowiedź dyrektora KPN: „Według ustawy o ochronie przyrody prawo własności jest ograniczone, gdyż w Parku obowiązuje zakaz budowy lub rozbudowy obiektów budowlanych i urządzeń technicznych, z wyjątkiem obiektów i urządzeń służących celom parku narodowego. Natomiast w otulinie stosowane są ograniczenia zabudowy ze względu na zagrożenia zewnętrzne, mogące mieć negatywny wpływ na przyrodę parku narodowego. (...). Budowa nowych domów mieszkalnych nigdy nie powinna wiązać się z dewastacją i degradacja środowiska przyrodniczego, zasypywaniem lokalnych cieków i obniżeń, czego przykładem są tereny wsi Adamówek i Kaliszki w gm. Czosnów – miejsca działania i zamieszkania p. Sacharuka i członków Stowarzyszenia” (koniec cytatu). Warte jest zauważenia, że oczyszczalnię ścieków uznaje dyrektor za obiekt pożądany dla ochrony przyrody i zezwolił na jej lokalizacje w bezpośrednim sąsiedztwie parku narodowego, po trzecie wreszcie styl argumentacji dyrektora przypomina najlepsze wzorce z minionej (na szczęście) epoki: nie ma problemu, problemem jest tylko człowiek, który porusza niewygodne tematy.  
Nikt do 2010 roku nie przywiózł taczki ziemi na podniesienie terenu. Faktem jest, że aktualnie w Kaliszkach i Adamówku trudno jest znaleźć posesję, gdzie nie przywieziono by ziemi, ale jest to skutek działań dyrektora KPN i łamania ustawy o ochronie przyrody przez zmianę stosunków wodnych. Nikt natomiast nie zasypuje rowów, oczywiście poza KPN, bo jak można nazwać zamulenie dna Łasicy i tamy bobrów. Każdy wie, że woda musi płynąć. Trudno być biernym, gdy na terenie nigdy nie zalewanym wodą wysychają setki sztuk kilkudziesięcioletnich olch - na skutek podwyższonego poziomu wód gruntowych (gniją korzenie), zalewane są domy, garaże, piwnice – z którymi nie było problemów od wojny. (dokumentacja fotograficzna do wglądu)
Aktualnie działania dyrektora parku doprowadziły do sytuacji, gdy nie ma systemu odwodnienia. Strach pomyśleć, co będzie się działo, gdy lato nie będzie takie suche jak ostatnio. Z uwagi na zapowiadane duże wahania klimatyczne warto żeby system melioracji funkcjonował sprawnie, to znaczy utrzymywał odpowiedni, niezmienny poziom wód gruntowych!

Zwracam jeszcze uwagę na następujące sprawy, żeby pokazać gołosłowność stwierdzeń zawartych w polemice dyrektora i proszę o publiczną odpowiedź:
- jakie ilości drzew pozyskiwano w poszczególnych latach, ze wskazaniem ilości drzew, wyciętych z powodu zniszczeń wywołanych podniesieniem poziomu wód gruntowych. (Park Narodowy zrobiono obszarem produkcyjnym.)
- proszę o wskazanie gdzie „wybudowano budynki na gruntach niewskazanych do zabudowy” (cytat)
- proszę wskazać dom stojący na bagnach (też z tekstu dyrektora)
- dokąd ma odpłynąć woda z Palmir, Kaliszek, Adamówka, Augustówka, Brzozówki, Aleksandrowa, Janówka, Truskawki itd., jeżeli poziom dna Łasicy i Ł9 jest z powodu rumowiska podniesiony około 50-60 cm i zagrodzony tamami bobrów o wysokości nawet 120 cm, gdy grunt jest nasiąknięty jak gąbka z powodu podwyższonego poziomu Łasicy? Aktualnie poziom wody Łasicy wynosi ponad 50 cm ponad pierwszy próg w Janówku. Próg ten przez lata był około 20 cm powyżej poziomu Łasicy tuż za nim! Przypominam, że Łasica i Ł9 należą do sytemu melioracji, który nienagannie funkcjonował przez kilkadziesiąt lat, dopóki na mocy ustawy uprawnień właścicielskich nie przejął KPN.


Wykupy gruntów
We fragmencie wystąpienia przewodniczącego Stowarzyszenia Mieszkańców Otuliny KPN znalazły się postulaty dotyczące terenów i mieszkańców parku narodowego – sugerujące umożliwienie zabudowy mieszkaniowej na gruntach prywatnych w granicach Parku. W obecnych uwarunkowaniach prawnych nie jest to możliwe, na co wskazuje wyrok NSA z 10 grudnia 2013 r., sygn.. akt II OSK 1698/12. Nieprawdziwe jest tym samym twierdzenie autora, iż „Prawo pozwala tworzyć plany zagospodarowania zezwalające na zabudowę mieszkaniową na terenach parków narodowych” oraz, że „niestety władze gmin ulegają bezprawnej presji dyrekcji KPN i wycofują się z planów zagospodarowania tych terenów”” (cytat) Jest też orzeczenie: II SA/Po 368/12 - Wyrok WSA w Poznaniu z 2012-07-18, które mówi, że prawo własności nie może być ograniczone prawem do ochrony przyrody.
oraz: „Z działań wojennych II Wojny Światowej lasy Puszczy Kampinoskiej wyszły mocno okaleczone, w młodych klasach wieku, z nielicznymi, bardzo cennymi fragmentami starej Puszczy. We wczesnych latach powojennych podjęto bezprecedensową akcję zagospodarowania tych ziem, zakazując budowy na działkach leśnych a jednocześnie przystąpiono, z wymiernymi i pozytywnymi skutkami, do powierzchniowej odbudowy Puszczy. (...)”(cytat)
Chyba stosunku PRLu do prawa własności nie trzeba komentować. Dyrektor parku ze stachanowską wydajnością wciela decyzje komunistów w życie. Dobrowolność polega na tym, że zabraniając zabudowy doprowadzono do co najmniej 10-cio krotnego obniżenia cen działek i zdesperowanym właścicielom wypłaca się ochłapy wystarczające na remont dachu lub ocieplenie domu, na pewno niewystarczające na rozpoczęcie godnego życia w nowym miejscu. Nawet komuniści wysiedlając Zamość (w gminie Leoncin) wypłacali odszkodowania pozwalające na zakup mieszkania w Nowym Dworze Mazowieckim. Kuriozum dodatkowym jest zabranianie mieszkańcom prowadzenia działalności gospodarczej w swoich zabudowaniach, tym samym pozbawiając ich środków do życia, bo wcześniej „utopiono” rolnictwo.
Nie wykupiono około 0,07% gruntów parku narodowego i z tego powodu nie pozwala się ludziom godnie żyć i traktuje się ich jako gatunek obcy. Człowiek zawsze był obecny na terenie administrowanym przez dyrektora KPN! Wyceny gruntów dokonuje się metodą porównawczą, porównując ceny działek bez możliwości zabudowy, której to możliwości nie ma, gdyż działki znalazły się bez zgody mieszkańców na terenie KPN. Często kilometr dalej działki są 15-20 razy droższe.


Ad personam
 „Sam p. Sacharuk przygotowuje tereny pod zabudowę mieszkaniową dewastuje je (patrz załączone zdjęcia), przyczyniając się do wzrostu zagrożenia podtopień własnych terenów i sąsiednich. Obszary te w naturalny sposób retencjonowały wody opadowe a jej odpływ z nich był powolny. Przekształcony teren (zabudowany, utwardzony) wymaga szybkiego odprowadzania wód opadowych, czego lokalne sieci melioracyjne nie są w stanie dokonać. Takimi działaniami ludzie sami sobie szkodzą.” (cytat)
Grunty zdewastował wysoki poziom wody. Na terenie, o którym pisze dyrektor wyciąłem kilkaset drzew, w tym kilkudziesięcioletnie olchy, które uschły z powodu zalania (m. in decyzja 85/2012 i 138/2012). Nie było tam, od kiedy mieszkam w Kaliszkach (27 lat) problemu z wysokim poziomem wód. W latach 2010/2011 pod 20-30 centymetrowa warstwą wody miałem około 7000 m2, czyli zgromadziło się tam około 1500-2000 m3 wody. W tym samym czasie stawy na moich działkach zgromadziły około 10.000 m3 wody (podobnych stawów mieszkańcy wybudowali w Kaliszkach kilkanaście). Ponadto wielokrotnie deklarowałem, również składając przed około dwoma laty w tej sprawie pismo w Urzędzie Gminy (05 kwietnia 2012 roku), chęć udostępnienia swoich gruntów pod rowy melioracyjne i przepusty pod drogami. Wyraziłem również gotowość budowy kolejnego zbiornika retencyjnego, jeśli byłoby to uzasadnione analizami hydrologicznymi.
Istnieje pole do kompromisu. Wynosi ono ponad 1 metr poziomu lustra wód gruntowych. Ale trzeba chcieć znaleźć ten kompromis. Nie można traktować mieszkańców z wyższością, jako obcy niepożądany gatunek w ekosystemie. A przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań trzeba przewidywać ich skutki.
Może w sytuacji, gdy dyrektor KPN łamie ustawę o ochronie przyrody zmieniając stosunki wodne, dopuścił do wybudowania w bezpośrednim sąsiedztwie parku narodowego uciążliwej inwestycji, oraz doprowadził do trwającego kolejny rok ostrego konfliktu z mieszkańcami, który na pewno nie służy ochronie przyrody, jedynym wyjściem jest jego dymisja?
Artur Sacharuk


13 komentarzy:

  1. Uparcie proszę pana Artura o nie występowanie w imieniu "Wszystkich mieszkańców gminy Czosnów."
    Nikt nie dał mu takiego prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zauważyć, że Pan Sacharuk występuję w imieniu stowarzyszeń mieszkańców. Stowarzyszenia są organizacjąmi pozarządowymi, zarejestrowanymi w Krajowym Rejestrze Sądowym. Chodzi dokładnie o stowarzyszenia mieszkańców Brzozówki, Kaliszek i Sowiej Woli Folwarcznej.

      Usuń
  2. "prawo własności nie może być ograniczone prawem do ochrony przyrody."
    "Kuriozum dodatkowym jest zabranianie mieszkańcom prowadzenia działalności gospodarczej w swoich zabudowaniach"

    Niech się p. Stacharuk zdecyduje - czy jest zatroskany o sprawy ochrony przyrody, czy uważa, że ludzie - mieszkańcy otuliny KPN mogą robić, co im się podoba i "olewać" ochronę przyrody.
    Jeżeli tak źle im się żyje - mogą się zawsze wyprowadzić i zamieszkać gdzie indziej. Odszkodowania? Gdy mój ojciec wyprowadzał się z bloku w Warszawie, nikt mu nie dał odszkodowania. Sam musiał znaleźć kupca na mieszkanie położone w sąsiedztwie hałaśliwych szos, ruchliwej pętli tramwajowej, pracującego non-stop supermarketu (wentylatory chodzą całą dobę). I również to miejsce inaczej wyglądało, gdy 40 lat wcześniej się tam sprowadzał. Przez ten czas warszawskie osiedle zmieniło się na niekorzyść, dlatego ojciec sprzedał mieszkanie za grosze (cud, że ktoś w ogóle chciał je kupić), dołożył oszczędności i się wyprowadził. Dlaczego mieszkańcy KPN chcą dla siebie szczególnych praw?

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodze po tej puszczy 30 lat ponad,jestem tam prawie co weekend,i co widze?Puszcza ma się całkiem nieżle,lepiej nawet jak kiedyś.Klęska ekologiczna o której piszą ci ludzie to jakaś bzdura.Jedyny problem to presja cywilizacji,np.zabudowa otuliny,budowa kanałów melioracyjnych,szos,linii elektrycznych wysokiego napięcia,etc.A także wzrastające wykorzystanie turystyczne parku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie bzdura, szanowny uczestniku tego forum. Inaczej widzi się otoczenie, bywając na tam tylko spacerach, inaczej mieszkając i żyjąc w nim na co dzień. Lepiej powstrzymać się od wypowiedzi, nie mając wystarczającej orientacji w problematyce. Bo samo gadanie dla gadania nie przynosi nikomu pożytku. A chodzi zarówno o dobro przyrody, jak i o zdrowie ludzi mieszkających w jej bliskości.

      Usuń
  4. Mieszkańcy nowych osiedli , wybudowanych na sztucznie podniesionym terenie nie są zainteresowani utrzymaniem melioracji . Oczywiście woda z ich nieruchomości spływa i zalewa stare siedliska niżej położone co przy niedrożnych kanałach potęguje to zjawisko.Deweloperzy budujący osiedla w otulinie nie czują się zagrożeni . Dziewicza przyroda na obrzeżu stolicy , to ściąga nabywców .Jest w przygotowaniu petycja min skierowana do Min.Środowiska aby zaprzestać konserwacji kanałów w KPN i w otulinie gdyż stanowi to poważne zagrożenie dla chronionych gatunków.
    właściciele zalewanych gospodarstw muszą się z tym pogodzić .

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem, jakim problemem jest konserwowanie kanałów tak, żeby utrzymywać stan wód gruntowych niżej niż w tej chwili. Nie spowoduje to wyschnięcia puszczy, skoro przez kilkadziesiąt lat było dobrze, a dopiero ostatnie lata podtopień spowodowały duże szkody wśród roślinności, nie tylko drzew.
    Ten sam dyrektor KPN godził się np zabudowywanie otuliny leśnej w Klaudynie, zasypywanie stawów retencyjnych tamże, co doprowadziło do odwrócenia cieków wodnych i powstania lokalnych bagien zamiast puszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem jest prosty: pieniądze. Nikt nie chce ich wydawać. Poza tym jest także "cwany plan" na czesaniu pieniędzy z Unii za tzw. nicnierobienie. Ten plan nazywa się "program rewitalizacji bagien". Bobry zatykają kanały, Oczyszczalnia Mokre Łąki zasila doskonale puszcze w ogromne ilości śmierdzącej wody, a Unia Europejska za to jeszcze płaci! Nawet Bagsik z Gąsiorowskim nie powstydziliby się takiego pomysłu!

      Usuń
  6. czytając powyższy artykuł wnioskuje ze mieszkańcy mają się osiedlać na terenie Parku Narodowego a ich szamba (często nieszczelne) są lepsze niż dobrze działająca oczyszczalnia z odprowadzającą wody II klasy czystości. To w końcu szamba czy oczyszczalnia jest lepsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <>
      Zadziwiający jest exodus bobra na obszar powyżej ujścia kanału Zaborowskiego do Łasicy .Zapewne nie przypadła mu do gustu czysta woda II klasy .
      Mokre Łąki wielokrotnie miały poziom lustra wody przekraczający dane projektowe .

      Usuń
    2. Nie chcę wdawać się w "pyskówki", nie mniej jednak "w celach edukacyjnych" zwracam uwagę, że bezpiecznym ekologicznie i tańszym rozwiązaniem niż oczyszczalnia ścieków przy granicy Parku Narodowego jest odprowadzanie ścieków do oczyszczalni w Warszawie, tym bardziej, że odpowiedni kolektor doprowadzony jest do gminy Izabelin. Oczyszczalnia "Mokre Łąki", nawet przy trzykrotnym zwiększeniu mocy, co ma właśnie miejsce, jest w stanie "obsłużyć" co najwyżej połowę mieszkańców gminy Izabelin. Co z resztą mieszkańców? Co z rozwojem gminy? Najwyższa pora zamknąć oczyszczalnię i zadbać o przyrodę i mieszkańców!

      Usuń
  7. Panie Arturze czytam i oczom nie wierzę. Nikt nikogo nie zmusza do mieszkania w otulinie KPN-u ! Jeżeli lokalizacja nie odpowiada można ją zmienić. Nie ma parków na świecie z przemysłem w środku parku. To mieszkańcy migrują za pracą a nie drzewa i kanały ... jeżeli parametry oczyszczalni nie odpowiadają to trzeba o tym poinformować kogo trzeba! Nic Pan nie zrobił oprócz "pieniactwa" na tym forum !

    OdpowiedzUsuń