wtorek, 15 kwietnia 2014

Nie widać końca śmierdzących problemów

fot. Google Maps
W tym tygodniu po długiej batalii przed Krajową Izba Odwoławczą wreszcie udało się rozstrzygnąć przetarg na wywóz śmieci w pozostałych stołecznych dzielnicach. Dla mieszkańców Warszawy to w sumie dobra wiadomość... ale na pewno nie dla wszystkich. W szczególności dla tych z Radiowa, a także pobliskiego Klaudyna. Zwycięzcą kilku części przetargu okazało się bowiem Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania (MPO). W czym tkwi problem?

Ano w tym, że MPO zarządza tzw. górką śmieci na Radiowie. Teoretycznie składowisko to miało zostać zamknięte w tym roku, ale decyzją prezydent Warszawy działalność tego miejsca została przedłużona do 2016 roku. Dla okolicznych mieszkańców oznacza to więc jeszcze dwa lata życia w smrodzie. A wynik przetargu oznacza, że smród z pewnością nie będzie maleć.

Trudno się więc dziwić, że mieszkańcy – zrzeszeni w stowarzyszeniu Czyste Radiowo – wznowili protesty. W ostatni poniedziałek pod stołecznym ratuszem stawiło się ich aż 300. Jak argumentują, wysypisko to nie tylko smród, ale także zanieczyszczenie okolicznych gruntów, które osiągnęło ostatnio piątą, najniższą klasę, oraz zagrożenie dla pobliskiego Kampinoskiego Parku Narodowego (wysypisko leży w otulinie KPN). Według badań mieszkańców wody odpływające z wysypiska przekraczają dopuszczalne normy blisko trzykrotnie.

W stanowisku dla portalu Wprost.pl MPO podkreśla, że baza w Radiowie przestanie przyjmować śmieci zgodnie z założeniami, czyli do 1 stycznia 2017 r. Firma wyjaśnia ponadto, że stwierdzone przez mieszkańców zanieczyszczenie wód nie powinno niepokoić, bo te tzw. odcieki są zbierane, a następnie pompowane do oczyszczalni ścieków "Czajka".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz