piątek, 26 września 2014

Na Radiowie śmierdzi coraz bardziej

W ostatni czwartek jednym z tematów posiedzenia Rady Warszawy była górka śmieci na Radiowie – śmierdzący problem coraz bardziej trapiący okolicznych mieszkańców. Wprawdzie obrady niczego nie zmieniły, ale padła jedna istotna deklaracja.

Władze Warszawy podtrzymały swoją zapowiedź zamknięcia składowiska śmieci w 2016 roku. Sęk w tym, że to nie w składowisku tkwi problem. Największy smród związany jest bowiem z pobliską kompostownią, a ta może działać także po 2016 roku.

Pod naciskiem okolicznych mieszkańców dyrektor Biura Nadzoru Właścicielskiego Renata Tomusiak zadeklarowała, że działalność kompostowni ma być systematycznie wygaszana. Docelowo ma ona zostać przeniesiona do podwarszawskiej Zielonki. Kiedy zostanie zamknięta? Konkretna deklaracja nie padła. Renata Tomusiak szacuje, że zajmie to od 3 do 5 lat. Problem w tym, że to tylko zapowiedź słowna, która mieszkańców nie przekonuje. Dlatego na 30 września planują oni kolejną demonstrację (więcej na FB Stowarzyszenia "Czyste Radiowo").

Tymczasem zgodnie z przewidywaniami smród z kompostowni jest coraz gorszy. Wszystko dlatego, że po całkowitym wdrożeniu reformy śmieciowej (od sierpnia) trafia tu znacznie więcej odpadów. Ostatnio smród kompostowi wyraźnie odczułem aż przy pętli tramwajowej na Kole! To ponad 6 kilometrów w linii prostej od tej instalacji! Nie powinny więc dziwić szacunki, że problem smrodu z tego miejsca może dotyczyć nawet 200 tys. ludzi.

środa, 24 września 2014

Proszę państwa, oto yomb


Spore zainteresowanie internautów wzbudziła wiadomość sprzed kilku tygodni o planach Kampinoskiego Parku Narodowego, by na wybranych drogach pożarowych (w tym szlakach) ułożyć betonowe płyty yomb. Pomysł generalnie wzbudził dezaprobatę, głównie ze względów estetycznych. A piszę o tym dlatego, że pierwsze płyty yomb są już w Puszczy!

Natknąłem się na nie na żółtym szlaku pomiędzy polaną Opaleń a uroczyskiem Nadłuże (okolice kamienia Ułanów Jazłowieckich), w miejscu, gdzie droga przechodzi przez stosunkowo niewielką wydmę.

Musze przyznać, że ja także miałem obawy co do estetyki takiego rozwiązania. Przynajmniej w tym przypadku okazały się one jednak nieuzasadnione. Płyty przysypano bowiem na tyle grubą warstwą gruntu, że specjalnie nie rzucają się w oczy. Z drugiej strony warstwa ta jest jednak na tyle cienka, że yomb spełnia swoją rolę, czyli pozwala uniknąć grzęźnięcia w piachu.

Jeśli natknęliście się w innych miejscach Puszczy Kampinoskiej na płyty yomb i macie ich zdjęcia oraz przemyślenia z nimi związane, dzielcie się nimi w komentarzach czy na Fejsie.

niedziela, 21 września 2014

O mieście-ogrodzie w Puszczy Kampinoskiej raz jeszcze

Parę miesięcy temu dość ogólnikowo opisałem na blogu plan budowy w okolicach Łomianek-Dąbrowy miasta ogrodu o nazwie Pogórze Leśne. Dzięki uprzejmości jednego z czytelników teraz mogę przedstawić nieco więcej informacji na ten temat – pochodzą one z książki pt. „Dawne Łomianki”.

Pomysł budowy miasta-ogrodu Pogórze Leśne pojawił się w 1928 roku. Chciało go zrealizować pięciu udziałowców,  którzy zawiązali spółkę „Dąbrowa-Miasto Ogród” z kapitałem w wysokości 250 tys. zł. Według planów osiedle miało zajmować 130 ha w okolicach wydmy Łuże (obecnie jest to teren KPN - fot. obok poniżej). Lokalizację wybrano nie przypadkiem. Z jednej strony było to miejsce blisko Warszawy i kolejki Warszawa-Palmiry (obecnie nie ma już po niej śladu), a z drugiej strony teren świetnie nadawał się do zabudowy letniskowej – był dość suchy no i bogaty w zieleń.

Poszczególne parcele miały mieć powierzchnię od 1800 do 5000 m kw. Do tego na osiedlu miały powstać cztery parki (trzy na uboczu i jeden centralny), teren handlowo-usługowy, a nawet stadion. Z rozmachem zaplanowano także sieci ulic – największe arterie miały mieć szerokość aż 22 m. A przecież pamiętajmy, że w tamtych czasach ruch samochodowy był znacznie mniejszy niż dziś.


W 1930 roku miejscowe starostwo wydało zgodę na przeprowadzenie parcelacji, a zarys osiedla pojawił się nawet na urzędowych mapach topograficznych (fot. obok). Dlaczego więc inwestycja się nie powiodła? Powód był błahy – po prostu nie było chętnych. Do 1932 roku udało się sprzedać tylko kilka działek – czytamy w „Dawnych Łomiankach”.

W 1936 roku Zarząd m.st. Warszawy unieważnił plany zagospodarowania dla tego terenu. Co jednak ciekawe, w miejsce miasta-ogrodu zaplanowano ośrodek wypoczynkowo-rekreacyjny dostępny „dla ogółu”. Największą atrakcją miało być jeziorko do uprawiania sportów wodnych. Jego granicą od strony północnej miała być ulica Kampinoska. Oczywiście i te plany nie doszły do skutku.

Temat miast ogrodów z pewnością pojawi się na tym blogu jeszcze nie raz. Jeśli ktoś z Was ma na ten temat więcej ciekawych informacji, proszę o sygnał: p.kampinoska@gmail.com