niedziela, 18 października 2015

No to zrobiło się mokro!

W ostatnią sobotę miałem okazję dokonać dłuższej, bo maratońskiej, inspekcji terenowej w Puszczy Kampinoskiej. Traf chciał, że akurat tego dnia zaczęły się intensywne opady deszczu. Ale w końcu, co cię nie zabije, to wzmocni!

Choć las był po tegorocznym lecie wyjątkowo wysuszony, ku mojemu zdziwieniu na trasie biegu zrobiło się bardzo szybko mokro. Co jeszcze ciekawsze, największe kałuże powstawały wcale nie na terenach bagiennych – jak mogłoby się wydawać – ale na wydmach. Oczywiście jest to dziwne tylko z pozoru, bo bagna mają to do siebie, że są jak gąbka i mogą magazynować sporo wody. A przecież po suchym lecie ta gąbka bardzo mocno wyschła.

Bieg zaczynał się dopiero, gdy zaczynało mocniej padać. Początkowo szlaki nie były więc bardzo mokre. W drugiej połowie biegu zaczęło się jednak robić mocno błotniście, a wymijanie coraz większych kałuż sprawiało nie lada problem. Pod koniec biegu były takie momenty, że kałuż nie dało się już omijać i biegło się prosto przez nie – ale, to już w zasadzie nie był problem, skoro człowiek był przemoczony do suchej nitki i ubłocony do granic możliwości. Pewnym pocieszeniem był fakt, że – jak na październik – było dość ciepło. Do mety doczłapałem po 3 godzinach i 26 minutach. Niestety, to 4 minuty gorzej niż rok temu, choć zważywszy na warunki na szlaku te kilka minut opóźnienia to i tak niezły wynik ;)

Tak czy inaczej IV Maraton Kampinoski należy uznać za udany i pogratulować organizatorom tego wydarzenia. Na przyszłość prosiłbym tylko o lepszą pogodę ;)

A wracając do tematu pogody, to warto dodać, że tylko w ten weekend w Warszawie spadło ponad 35 litrów wody na metr kwadratowy, z czego większość z niedzielę. Zakładam więc, że na szlakach panują jeszcze trudniejsze warunki niż podczas sobotniego biegu. Domyślam się jednak, że taka sytuacja nie potrwa długo, bo woda szybko wsiąknie. Jeśli ktoś w najbliższych dniach odwiedzi Puszczę, będę wdzięczny za zdanie raportu.

1 komentarz:

  1. dzień później było błoto po pas, tydzień później już tylko mokro, a resztki błota były tylko w dziurach na ścieżkach

    TCh

    OdpowiedzUsuń