piątek, 4 sierpnia 2017

Na kampinoskim odcinku Wisły wróci prom? Chęci są!

Pojawił się pomysł, by przywrócić nieczynną od wielu lat przeprawę promową między Wychódźcem i Secyminem. Co ciekawe, okoliczne samorządy zgodnie wspierają tę inicjatywę.

O sprawie pisze płockie wydanie „Gazety Wyborczej”. Już w najbliższą sobotę, 5 sierpnia do Wychódźca przybije wyprawa Flisu Wiślanego, która rozpoczęła się w Sandomierzu, a zakończy w Toruniu. Najpierw przewidziano śniadanie i mszę, a następnie przeprawę na drugi brzeg Wisły. Tam odbędą się m.in. warsztaty dla dzieci "Bezpieczeństwo na Wiśle"; pokaz podstawy udzielania pierwszej pomocy; w historycznych namiotach rozbitych na rozległej łasze wiślanej będzie można zjeść posiłek i obejrzeć tradycyjne przedmioty, np. garnki czy kosze wiklinowe; budowanie tratwy. Na koniec flisacy dotrą do Czerwińska, gdzie odbędzie się ognisko.

Zabawa, zabawą, ale kluczowe ma być podpisanie listu intencyjnego ws. budowy wspomnianej przeprawy promowej. Swoje sygnatury mają złożyć wójtowie Czerwińska, Leoncina, Zakroczymia oraz Brochowa, a także dyrektor Kampinoskiego Parku Narodowego. Sprawa wygląda więc poważnie. Tym bardziej, że lokalni włodarze twierdzą, że jeśli znajdzie się dofinansowanie, prom może ruszyć nawet w przyszłym roku!


Za inicjatywę mocno trzymamy kciuki. Z jednej strony jest on ważna dla mieszkańców wsi położonych po obu stronach rzeki. Choć w linii prostej dzieli je kilometr, w praktyce muszą do siebie jechać przez oddalony most w Wyszogrodzie lub Modlinie (40 km lekką ręką). Z drugiej strony będzie to ciekawa propozycja dla turystów, którzy będą mogli przeprawić się rowerami między Puszczą Kampinoską do urokliwego Czerwińska nad Wisłą, z pominięciem wspomnianych wcześniej ruchliwych mostów.

Będziemy się tej sprawie uważnie przyglądać

2 komentarze:

  1. Uważam, że to ważna inicjatywa. Nie sądzę by stała się dochodowym biznesem. Ale jako z jednej strony atrakcją turystyczną, a z drugiej pomoc mieszkańcom to pomysł cenny. Pamiętam jak w okolicach lata 88 na początkach mojego samodzielnego łazikowania (miałem wtedy 15 lat) z wypiekami na twarzy szukaliśmy promu zaznaczonego na mapie. Wtedy już nie kursował (albo sporadycznie, albo nie wiedzieliśmy gdzie szukać, gdzie dzwonić).

    Z pozdrowieniami

    Pim

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny pomysł!!!! Jako dziecko przepłynęłam raz w tym miejscy łodzią przez prywatnego przewoźnika!!!! Może doczekam się jeszcze raz przepłynąć Wisłę w tym samym miejscu! Trzymam kciuki i życzę wytrwałości i powodzenia ludziom od których wyszedł tak piękny pomysł!!!! Danuta.

    OdpowiedzUsuń